Ostatnio przeszła jakąś swoistą metamorfoze. Sama nie wiedziała co zmienił lub co się zmieniło w jego otoczeniu. Wspominała kilka chwil dnia poprzedniego… Ostatnio kręciło ją chodzenie po mieście wieczorem bardzo wolnym krokiem przemierzając ulice i przypatrując sie otoczeniu. Swoisty „wiatru czas” dla niej… Uśmiechała się, ale niepokoiła o przyszłość, ale nie swoją… Bedzie zbierała owoce, nawet nie sama. Spodziewała sie tego i wiedziała, że bedzie fifty-fifty (słodycz zwycięstwa & gorycz porażki). Wyłączyła z żalem komputer zakończyła miłe rozmowy…Sen ją zmógł w końcu i zasnęła po wyczerpującym dniu. Miała wspaniały sen, istny raj dla niej… Wstała z uśmiechem stawiając lewą nogę na dywanie, to był jej zwyczaj. Nie jedyny… Za oknem chmury i ponury nastrój pierwszych dni listopada… Wypadki potoczyły się same i dzień toczył się zwykłym choć miłym tempem… Nawet te 45 minut, których szczerze nie lubiła wydały jej się znośne. Mimo to słyszała od ludzi, że przesadza. Być moze mieli rację lub ona ją miała… Konsekwencje stawały się coraz bardziej wyraźne… Opuściła czerwone mury z ulgą i myślą o weekendzie. Teraz czas na jej nałóg, a potem długo oczekiwana wizyta… W sobote pewnie kolejna ale w innym miejscu, choć równie niezbędna do osiągnięcia celu jakim było… Tego sie jeszcze dowiecie, sami to posiadacie. Moneta pozwoliła jej usiąść i pisać… Siedziała i pisała… Wieczorem dokończy… W głowie gra muzyka…

Więc spleć palce z moimi palcami…

Śniło mi się, że ktoś chwycił mnie za rękę. Zdumiewające, jak ciepła potrafi być ludzka dłoń, nawet we śnie.

… i chodź, prowadź i daj się prowadzić

Głupia. Sny ponoć spełniają się na odwrót.

dsc01463iz2.jpg