Może i wcześniej zdażało się jej czuć pustkę, ale nie tak niesamowicie głęboką i odbijającą każdy najmniejszy szept po kątach. Czuła coś w rodzaju przejścia na kolejny etap, choć coś w głębi kazało jej zostać na obecnym. Nieposłuchała. Poszła tam gdzie nikt nie chciał i straciła wszystko co do tej pory wypracowała. Wtedy zrozumiała, że nieobchodzi ją zachwyt ludzi, którzy nic dla niej nie znaczą. Chciała wrócić do tego co miała. Chciała znowu swój mały świat, nie ten wielki, który zaczął ją otaczać i wchłaniać całą jej duszę. Była zmienna – na pozór. Soba wyrażała sprzeciw wobec żeczy które nie szły po jej myśli, sobą zaprzeczła i sobą potwierdzała żeczy oczywiste. Wszystko co działo się od tej poty było tylko kolejną chwilą, którą trzeba poprostu przeżyć. Żadne obowiązki, zadne przyjemności, żadna radość czy smutek – zwyczajna rutyna. Zapodziała gdzieś swoje zapiski, które kiedyś były dla niej całym światem. Straciła zapał do czytania ich, bo zbyt często sprawdzało sie to co zapisała.Jej zimne dłonie przypominały o tym, że potrzebują rozgrzania, dostawały czego chciały..Lodowatością swoją mrożą teraz. Zapominała po co żyje. Bezsilność i niemoc przytaczała ją coraz bardziej z każdą godziną. Biegła bez celu potykając się o przydrożne kamienie i upadając w najmniej odpowiednich momentach. Czułą się taka bezradna w ogromie rzeczywistości jaka ją otaczała. Żyła tylko dla siebie, nie miała znajomych, a ludzie którzy ją otaczali zdawali się być tylko kolejnym elementem krajobrazu. Tak się przynajmniej jej wydawało. Prawda odbiegała zupełnie od jej wyobrażenia o świece. Obracała się w kręgu bliskich, była duszą towarzystwa ale chyba nie o to jej chodziło. Żyła dla znajomych, była taka jaką chcieli ją widzieć. Była idealna dla wszystkich z wyjątkiem siebie. Kobieta pełna sprzeczności, chowająca w sobie tysiące osobowości w tym żadnej własnej. Płynęła nurtem nadal tej samej rzeki. Chciała z niej wyjść lecz niezdołała. Postanowiła wtedy, że popłynie z prądem a nie pod. ZOstanie w tej wodzie i będzie czekała, aż pomoże jej z tamtąd wyjść lub wejdzie i zostanie tam z nią. Choć prąd wciąż ciągnął ją w inną stronę, czasem uderzała o konary płynące po powierzchni, choć wiedziała, że może nieprzetrwać zostając – postanowiła powalczyć. A może odnajdzie to co zgubiła. CHyba w to wierzy. Chce wierzyć, że prąd prowadzi we właściwym kierunku. Małe przebłyski światła na tafli wody pokazują, że warto wierzyć. I w nadziei cichym szepcie W tajemnicy przed wszystkimi Może znajdą znowu swe oddechy Jestem w podtekście, w przenośni chowam się…*


**********


aaa i o malo co bym zapomniala :D serdeczne najlepsze i w gole naj naj naj pozdrowieni dla mojej wspanilej koleznaki ze szkoly uwagaaaaa blyskotliwej i jakze zajbistej olusiiiii :D :D ps.. : sama pisała ;) ah olu olu co z Ciebie wyrośnie:P to właśnie dzieki niej założyłam hasło na archiwum aby go czytać niemogła :P:P:P